Bartosz Pietrzykowski o piłce nożnej i nie tylko...
Kategorie: Wszystkie | kolarstwo | niesport | piłka nożna | sport ogólnie
RSS
poniedziałek, 28 października 2013
Aptekarze z Leverkusen

Osoby bacznie obserwujące niemiecką Bundesligę, do grona faworytów zaliczają zespół z Nadrenii Północnej-Westfalii - Bayer Leverkusen. Klub z wielkimi tradycjami, ale mimo ponad stuletniej historii, wciąż nie posiadający w swoim dorobku najważniejszego trofeum, czyli mistrzostwa Niemiec.

Drużyna z Leverkusen założona została w 1904 roku, jako zakładowy klub sportowy farmaceutycznego przedsiębiorstwa Bayer. Jako pierwsza powstała sekcja gimnastyki, a w późniejszym okresie m.in. sekcje piłki nożnej (1907 rok), boksu, lekkoatletyki i piłki ręcznej, które w 1928 przyjęły nazwę Sportvereinigung Bayer 04 Leverkusen. W 1949 roku podjęto decyzję, że sekcja piłkarska stanie się w pełni profesjonalną, zawodową drużyną, której celem ma być awans do piłkarskiej elity kraju. Na początku lat pięćdziesiątych Bayer awansował do Oberligi zachodniej (jednej z pięciu grup, tworzących najwyższy poziom rozgrywkowy w Niemczach), by po kilku sezonach spaść do niżej ligi.

W 1963 roku w RFN powstała scentralizowana ekstraklasa piłkarska – Bundesliga. Piłkarze z Leverkusen zdołali do niej awansować dopiero w 1979 roku, jednak od tego czasu występują w niej nieprzerwanie, od połowy lat osiemdziesiątych będąc czołowym klubem rie zdobywali tytuł wicemistrzowski (1997, 1999, 2000, 2002, 2011) oraz czterokrotnie zajmowali trzecie miejsce na podium (1994, 1998, 2004, 2013). Nigdy jednak nie udało się sięgnąć po mistrzostwo Niemiec. Najważniejszym trofeum zdobytym na krajowym podwórku jest wywalczony w 1993 roku Puchar Niemiec.

Bayer Leverkusen dziewiętnaście razy kwalifikował się do europejskich pucharów, występując w nich z niemałym powodzeniem. Kilkukrotnie awansował do Ligi Mistrzów, w 2002 docierając do finału tych rozgrywek, w którym uległ Realowi Madryt 1:2. Największym sukcesem klubu jest zdobycie Pucharu UEFA w 1988, po pokonaniu w finałowym dwumeczu Espanyolu Barcelona. Ponadto zespół w 1995 roku doszedł do półfinału Pucharu UEFA oraz czterokrotnie osiągał etap ćwierćfinału w Pucharze Zdobywców Pucharów (1994), Lidze Mistrzów (1998), Pucharze UEFA (2007, 2008).

Rekordzistą pod względem meczów rozegranych w Bundeslidze w barwach zespołu z Leverkusen jest Rüdiger Vollborn, który w latach 1984-99 wystąpił w 401 spotkaniach. Najwięcej bramek w meczach ligowych strzelił zaś Ulf Kirsten, który między 1990 a 2003 rokiem, w 350 meczach trafił do siatki 182 razy. Piłkarz ten trzykrotnie sięgał po koronę króla strzelców Bundesligi (1993, 1997, 1998). Królem strzelców został również w sezonie 2012/13 napastnik Bayeru, Stefan Kiessling.

W historii Bayeru zapisało się również spore grono Polaków. Niektórzy z nich równie szybko odchodzili, co się pojawiali. Inni stanowili ważny element drużyny. Byli to m.in. Andrzej Buncol, Marek Leśniak, Adam Matysek, Adam Ledwoń, Jacek Krzynówek, Radosław Kałużny, Tomasz Zdebel. Obecnie zawodnikami Bayeru są reprezentanci Polski Sebastian Boenisch oraz wypożyczony do Augsburga, Arkadiusz Milik.

czwartek, 17 maja 2012
Kolejne sukcesy Polaków!

Po raz kolejny polscy kolarze pokazali się z bardzo dobrej strony na trasie Giro d’Italia, potwierdzając bardzo wysoką formę.

Na dziesiątym etapie ogromny sukces odniósł Bartosz Huzarski, który jechał w ucieczce, a gdy jej przewaga zaczęła topnieć, odskoczył od niej razem z Joaquimem Rodriguezem z Katiuszy. Ostatecznie to Hiszpan okazał się lepszy, jednak Polak zajął drugie miejsce, co jest bardzo dużym osiągnięciem.

Z kolei na dwunastym etapie, zgodnie z zapowiedzią bardzo ambitnie walczył Michał Gołaś. Przez większą część etapu jechał w kilkuosobowej ucieczce, a następnie zdecydował się na samotną ucieczkę, która trwała przez około dwadzieścia kilometrów. Niestety Michał opadł z sił, został dogoniony i wyprzedzony przez towarzyszy ucieczki. Na metę dotarł jednak jako dziewiąty, co jest niezłym wynikiem. O wiele ważniejsze jest to, że Gołaś wygrywał po drodze trzy premie górskie, dzięki czemu jako pierwszy Polak w historii zdobył niebieską koszulkę dla najlepszego górala! W tej klasyfikacji zgromadził już łącznie 33 punkty.

Michał zapowiada walkę o utrzymanie koszulki najlepszego górala, a walkę na górskich etapach zapowiada również Bartosz Huzarski. Zarówno on, jak i Sylwester Szmyd, cały czas plasują się w pierwszej dwudziestce klasyfikacji generalnej. Niestety z wyścigu musiał wycofać się Tomasz Marczyński, który po ostatniej kraksie ma złamane żebro i założone jedenaście szwów.

poniedziałek, 14 maja 2012
Polacy wciąż aktywni w Giro

Michałowi Gołasiowi nie udało się zdobyć koszulki lidera Giro d’Italia. Kolarz Omega Pharma-Quick Step zmęczony ucieczką poprzedniego dnia, nie wytrzymał tempa na podjeździe i nie chcąc tracić sił - odpuścił. Zapowiada jednak, że powalczy jeszcze o podium na dwunastym etapie.

Dzień później wspaniałą, około dwustukilometrową ucieczką popisał się Tomasz Marczyński, wygrywając po drodze premię górską oraz lotną. Ostatecznie ucieczka została doścignięta przez peleton, a zmęczony Marczyński zanotował sporą stratę. Jednak dobrze pojechali inni Polacy. Bartosz Huzarski zameldował się na mecie na ósmym miejscu, a Sylwek Szmyd na dwudziestym piątym, jednak z tym samym czasem, co większość zawodników z czołówki. Dzięki temu Szmyd awansował na szesnaste miejsce w klasyfikacji generalnej.

Głównym zadaniem Szmyda jest wpieranie lidera Liquiasu – Ivana Basso, więc nie może on sobie pozwolić na ucieczki. Jedyną szansą dla niego na zajęcie przyzwoitej pozycji w generalce, jest docieranie na metę wraz z grupą liderów, nie zaliczając dużej straty. Niestety obserwując pracę Liquigasu na podjazdach, kiedy nadają tempo peletonowi goniącemu uciekinierów, nie możemy być zbytnio zadowoleni. Wydaje się, że główny ciężar spoczywa właśnie na Sylwku, a tacy zawodnicy jak Damiano Caruso i Eros Capecchi oszczędzają trochę siły, dzięki czemu to oni, a nie Szmyd, znajdują się razem z Basso w pierwszej dziesiątce wyścigu.

Przed nami jeszcze sporo ciekawych etapów, na których powinni również pokazywać się polscy kolarze. Szczególnie czekam na wysokie góry, bo tam Sylwester Szmyd i Przemysław Niemiec, którzy są w swoich ekipach gregario, mogą pokazać klasę.

niedziela, 13 maja 2012
Dortmundzka nadzieja na Euro

Cóż tutaj dużo mówić. Nasze trio z Borussii Dortmund w fantastyczny sposób zwieńczyło świetny sezon w klubie. Do obronionego tytułu mistrza Niemiec, dorzucili puchar. A w finale roznieśli 5:2 nie byle kogo, bo tegorocznego finalistę Ligi Mistrzów – Bayern Monachium.

Asysty w tym meczu zaliczyli Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, a Robert Lewandowski popisał się hattrickiem, dzięki czemu został najskuteczniejszym zawodnikiem rozgrywek. Nie licząc niezbyt udanych występów w Lidze Mistrzów, dla całej naszej trójki był to znakomity sezon. Wszyscy strzelali bramki, asystowali, błyszczeli, decydowali o obliczu i wynikach Borussii. Ich postawa została doceniona przez fachowców, którzy wybrali ich do jedenastki sezonu magazynów „Kicker” oraz „Bild”.

Polacy z Dortmundu są wyraźnie w gazie. I oby ta forma utrzymała się do Euro, bo przy takiej grze naszych liderów, mamy szansę nieźle namieszać na kontynentalnym czempionacie. Wystarczy popatrzeć i nie trzeba komentarza:

piątek, 11 maja 2012
Polskie Giro d'Italia
W pierwszym z tegorocznych Wielkich Tourów – Giro d’Italia, startuje aż siedmiu kolarzy z Polski. I wcale nie jest to przypadek, że w tak prestiżowym wyścigu, w mocnych ekipach jedzie tylu naszych rodaków.

Oczywiście nie jest to liczba oszołamiająca, ale biorąc pod uwagę ogólną ilość naszych zawodników w grupach zawodowych i fakt, że polskie kolarstwo dopiero się odradza, możemy być zadowoleni. A, że są wyraźne postępy, świadczy tegoroczna postawa wielu Polaków.

Na starcie Giro stanęli: Przemysław Niemiec (Lampre-Isd), Sylwestar Szmyd i Maciej Bodnar (Liquigas-Cannondale), Michał Gołaś i Michał Kwiatkowski (Omega Pharma – Quick Step), Bartosz Huzarski (NetApp) oraz Tomasz Marczyński (Vacansoleil-DCM).

Najlepiej z nich w tym sezonie spisywał się Sylwek Szmyd. Zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Giro del Trentino, gdzie na etapach był drugi i czwarty, oraz siódme miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de Romandie, gdzie na etapach był m.in. szósty i dwunasty. Ponadto był dwukrotnie trzeci na etapach Volta a Catalunya, a także ósmy i trzynasty w Paryż – Nicea.

Michał Gołaś był drugi i piętnasty na etapach Volta a Catalunya, siedemnasty na etapie Vuelta al País Vasco oraz dziewiąty na jednym z etapów Tour of Turkey, gdzie w klasyfikacji generalnej również uplasował się na dziewiątej pozycji.

Bartosz Huzarski zajmował trzecie, siódme i jedenaste miejsce na etapach Settimana Coppi e Bartali, a w klasyfikacji generalnej był drugi. Z kolei na Giro del Trentino na etapach był siódmy i dziesiąty.

Michał Kwiatkowski w prologu Tour de Romandie uplasował się na szesnastej pozycji. Nieźle w tym sezonie radzi sobie również Maciej Paterski z Liquigasu, który na Giro niestety nie pojechał. Osiągał on dobre miejsca etapowe na Volta a Catalunya – dziewiąte oraz na Tour de Romandie – piąte, siódme i dwunaste. Przez pechową kontuzję, na Giro nie pojechał również Rafał Majka, który miał być na tym wyścigu liderem ekipy Saxo Bank.

Polacy potwierdzili swoją formę już na samym Giro. W pierwszym etapie – indywidualnej jeździe na czas, Maciej Bodnar był piętnasty, a Michał Kwiatkowski osiemnasty. Bodnar mógł zająć znacznie wyższą pozycję, nawet szóstą. Niestety na około kilometr przed metą, zablokowały go samochody, w tym sędziowski, przez co stracił nawet dziesięć sekund.

Jednak w żaden sposób nie osłabiło to ducha walki u Polaków. Na dzisiejszym, szóstym etapie, Michał Gołaś zajął trzecie miejsce, zdobywając tym samym pozycję wicelidera klasyfikacji generalnej. Dzięki punktom zdobytym podczas długiej ucieczki, zajmuje on także drugie miejsce w klasyfikacji górskiej. To na pewno sporo i bardzo miła niespodzianka, że Polak zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej tak ważnego wyścigu. Ale to nie koniec. W generalce wysoko sklasyfikowanych jest jeszcze dwóch naszych zawodników. Michał Kwiatkowski jest jedenasty, a Maciej Bodnar piętnasty.

Z całą pewnością utrzymać tak wysokie pozycje byłoby ogromną sztuką, szczególnie kiedy przyjdą na prawdę ciężkie etapy w górach. Ale na pewno możemy jeszcze liczyć na dobrą jazdę i harce Polaków na kolejnych etapach. I patrząc na wyniki osiągane przez nich podczas Giro d’Italia, jak i wcześniejszych tegorocznych wyścigach, można mieć śmiałą nadzieję, że nasze kolarstwo będzie odradzało się w coraz to szybszym tempie.
piątek, 18 marca 2011
Ćwierćfinały w Europie

Poznaliśmy pary ćwierćfinałowe oraz potencjalne półfinałowe Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej.

W LM wydaje się, że najciekawsza będzie rywalizacja między Chelsea Londyn i Manchesterem United. Zwycięzca tego dwumeczu w półfinale może trafić na Inter Mediolan. Z kolei w drugim półfinale jest szansa na potyczkę Realu Madryt z FC Barceloną.

W LE do finałowej ósemki dotarły aż trzy kluby portugalskie. Pogromca Lecha Poznań – Sporting Braga, który w poprzedniej rundzie wyeliminował FC Liverpool, zmierzy się z Dynamem Kijów, które również pokonało angielski klub – Manchester City.

Pary 1/4 finału Ligi Mistrzów:

Real Madryt - Tottenham Londyn
Chelsea Londyn - Manchester United
FC Barcelona - Szachtar Donieck
Inter Mediolan - Schalke 04

Pary półfinałowe:

Schalke/Inter - Chelsea/Manchester
FC Barcelona/Szachtar - Real/Tottenham

Pary 1/4 rozgrywek Ligi Europejskiej:


FC Porto - Spartak Moskwa
Benfica Lizbona - PSV Eindhoven
Villarreal - Twente Enschede
Braga - Dynamo Kijów

Pary półfinałowe:

Braga/Dynamo - Benfica/PSV
Porto/Spartak - Villarreal/Twente

czwartek, 17 marca 2011
Czterech do pokala

Znamy już wszystkich czterech półfinalistów Pucharu Polski. Do Lecha Poznań i Legii Warszawa, dołączyły Lechia Gdańsk oraz Podbeskidzie Bielsko-Biała. Oba kluby po „zwycięskich remisach”.

O ile awans Lechii nie jest jakąś dużą niespodzianką (szczególnie w kontekście odniesionego nad Jagiellonią kilka dni wcześniej zwycięstwa 2:1 w lidze), to sukces Podbeskidzia można traktować w kategoriach sensacji.

Zgoda, drużyna z Bielska-Białej jest czołową ekipą pierwszej ligi, z bardzo dużymi szansami na występy w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Ale Wisła Kraków, z którą w pierwszym meczu Podbeskidzie wygrało 1:0, a w rewanżu zremisowało 2:2, jest liderem ekstraklasy i drużyną, która na wiosnę spisuje się w niej zdecydowanie najlepiej.

Być może zarówno Wisła jak i Jagiellonia nie potraktowały tych rozgrywek priorytetowo i nie zagrały w swoich meczach na maksimum możliwości, woląc skupić się na walce o mistrzostwo. Szanse na tytuł ma wciąż Legia, ale tuż za nią, z jednopunktową stratą, jest Lechia. Wydaje się więc, że w zaistniałej sytuacji oba te zespoły będą starały się powalczyć o dublet.

Coraz mniejsze szanse na korzystną pozycję w lidze na Lech i zdobycie pucharu może okazać się dla niego przepustką do europejskich rozgrywek. Można więc się spodziewać wzmożonej determinacji poznaniaków, szczególnie że upragniony sukces jest prawie na wyciągnięcie ręki.

Z całej czwórki najmniejsze szanse na awans do finału, dawane są oczywiście Podbeskidziu. Ale po tym, co ta drużyna pokazywała do tej pory, wszelkie powątpiewanie mogą okazać się bezpodstawne. Tym bardziej, jeśli przypomnimy sobie, że w ubiegłym roku w finale również wystąpiła drużyna z zaplecza ekstraklasy – Pogoń Szczecin.

środa, 16 marca 2011
Triumfy Martina i Evansa

Niemiec Tony Martin (HTC-Higroad) wygrał wyścig Paryż-Nicea, zaś Australijczyk Cadel Evans (BMC Racing) – Tirreno-Adriatico.

Paryż-Nicea, nazywany „wyścigiem w stronę słońca”, liczył osiem etapów. Wygrywali je kolejno: Belg Thomas De Gendt (Vacansoleil), Nowozelandczyk Greg Henderson (Sky ProCycling), Australijczyk Matthew Goss (HTC-Highroad), Francuz Thomas Voeckler (Europcar), który był najlepszy również na ósmym etapie, Niemiec Andreas Klöden (RadioShack), Tony Martin i Francuz Rémy Di Gregorio (Astana). Kluczowym etapem, okazał się etap szósty – indywidualna jazda na czas, który z dużą przewagą nad rywalami wygrał Martin i dzięki uzyskanym cennym sekundom, mógł cieszyć się już do końca wyścigu, prowadzeniem w klasyfikacji generalnej. Na podium za Niemcem uplasował się jego rodak Klöden oraz Anglik Braddley Wiggins (Sky ProCycling). Jedyny startujący Polak – Maciej Paterski (Liquigas) zajął osiemdziesiątą dziewiątą pozycję.

Tirreno-Adriatico zwany „wyścigiem dwóch mórz” rozpoczął się od drużynowej jazdy na czas, którą wygrała drużyna Rabobanku, a jako pierwszy linię mety minął Holender Lars Boom. Kolejne etapy wygrywali: Amerykanin Tyler Farrar (Garmin), Argentyńczyk Juan José Haedo (Saxo Bank), Włoch Michele Scarponi (Lampre), Belg Philippe Gilbert (Omega Pharma-Lotto), Cadel Evans, a w ostatnim etapie – indywidualnej jeździe na czas, najlepszy był Szwajcar Fabian Cancellara (Leopard Trek). Evans wygrał klasyfikację generalną z kilkunastosekundową przewagą nad Holendrem Robertem Gesinkiem (Rabobank) i Scarponim. Tuż za podium uplasowali się dwaj Włosi z Liquigasu – Ivan Basso i Vicenzo Nibali. Ich kolega z drużyny – Maciej Bodnar zajął osiemdziesiątą pierwszą pozycję, a drugi z Polaków – Przemysław Niemiec (Lampre) zdobył całkiem niezłą - trzydziestą siódmą lokatę.

A już w najbliższą sobotę, 19 marca, odbędzie się pierwszy w tym roku, duży jednodniowy klasyk Milan-San Remo.

A to filmik promujący Tirreno-Adriatico. Takie spoty zachęcają do oglądania kolarstwa.

wtorek, 15 marca 2011
Legia w półfinale Pucharu Polski

Warszawska Legia pokonała w rewanżowym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski, Ruch Chorzów 2:0. W pierwszym meczu na Śląsku było 1:1 i Legii do awansu wystarczył bezbramkowy remis.

Mimo tego, Legia nie zakładała planu minimum i postarała się o promocję, dzięki zwycięstwu na własnym boisku. Co prawda pierwsza połowa była dosyć nudna, za to druga część spotkania zrekompensowała brak emocji za całe dziewięćdziesiąt minut.

Legia od początku grała nieźle, miała przewagę w posiadaniu piłki i przeprowadzała więcej składnych akcji. Niestety wszystkie kończyły się z dala od bramki Michała Peskovića. Dopiero pod koniec pierwszej połowy bramce Ruchu zagroził Michał Kucharczyk, który oddał silny strzał z około trzydziestu metrów. Bramkarz chorzowian po niepewnej interwencji przerzucił piłkę nad poprzeczką. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki doszedł Ivica Vrdoljak i ładnym uderzeniem głową, strzelił Ruchowi bramkę do szatni.

W drugiej połowie mogliśmy oglądać Legię grającą tak, jakby tego sobie życzył Maciej Skorża, na co dzień. Dużo podań, spokojne rozgrywanie piłki, składne akcje oboma skrzydłami, niezłe dośrodkowania. Brakowało jedynie skuteczności. Udało się jedynie podwyższyć na 2:0, po strzale z dystansu Ivicy Vrdoljaka, który tym meczem już ostatecznie potwierdził swoją klasę. Bardzo dobrze grał również Miroslav Radović, duże zagrożenie pod bramką rywali stwarzał Michał Kucharczyk, nieźle rozgrywał oraz rozbijał ataki rywali Alejandro Cabral, dobrze w akcje ofensywne włączali się obaj boczni obrońcy Legii – Jakubowie Rzeźniczak i Wawrzyniak, aktywny był młody Rafał Wolski, a także wprowadzony w drugiej części spotkania Felix Ogbuke. Szkoda, że bramki nie strzelił Bruno Mezenga. Ale on niestety cały czas gra dużo poniżej oczekiwań.

Trener Skorża ma w zespole wielu świetnych piłkarzy. Wystarczająco wielu, żeby powalczyć zarówno o Puchar Polski oraz tytuł mistrzowski. Jeśli będzie potrafił dobrać na rywali odpowiednią taktykę, a jego zawodnicy nie będą grali w kratkę, są na to spore szanse. Niestety Legia potrafi być tak samo świetna, jak nieprzewidywalna...

poniedziałek, 14 marca 2011
Ligowa karuzela

Za nami już trzy wiosenne kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Nowy lider – krakowska Wisła zaczyna odpływać rywalom, jednak jej przewaga jest do odrobienia zarówno przez Jagiellonię jak i Legię. Pierwsze mecze rundy rewanżowej w żadnym stopniu nie rozjaśniły nam sytuacji. Wręcz przeciwnie – meczów do końcowego rozstrzygnięcia coraz mniej, a tabela jak była płaska, tak jest nadal.

Skazywana przez wielu na degradację Cracovia, wcale nie jest bez szans na utrzymanie. Tydzień temu po bezbramkowym remisie, urwała we Wrocławiu punkt Śląskowi, zaś w ostatniej kolejce pokonała na własnym boisku Lecha Poznań. Pięć punktów w trzech meczach nie powala na kolana, ale Pasy nie przegrywają meczów i zmniejszyły dystans do drużyn je wyprzedzających.

Niepokonany, i to już od wielu spotkań, jest również dowodzony przez Oresta Lenczyka Śląsk Wrocław. Po wspomnianym remisie z Cracovią, wrocławianie zremisowali w zaległym meczu piętnastej kolejki 1:1 z Jagiellonią, by w ostatni piątek pokonać warszawską Legię 2:1. W obu meczach po ładnej bramce strzelił, chwalony już wiele razy przeze mnie, Przemysław Kaźmierczak, który dodatkowo w meczu z Legią nie wykorzystał rzutu karnego.

Liczyłem, że po pechowym remisie z Cracovią, Legia będzie grała jeszcze lepiej i powalczy o fotel lidera. W derbach Warszawy po niezłej grze, pokonała skromnie Polonię 1:0. W meczu ze Śląskiem też nie rozegrała słabych zawodów. Bramka Ariela Borysiuka była przedniej urody, niestety to zbyt mało, żeby myśleć o mistrzowskim tytule. Co prawda Legia znowu została pokrzywdzona przez sędziego, bo druga bramka dla Śląska, autorstwa Sebastiana Mili, padła po spalonym, jednak znowu było zbyt wiele błędów w obronie i brak skuteczności z przodu.

Polonia Warszawa 0:1 przegrała również z Zagłębiem Lubin i z pracą musiał pożegnać się jej holenderski szkoleniowiec – Theo Bos. Niezbyt dobrze idzie też obu rewelacjom rundy jesiennej. Jagiellonia podzieliła się punktami ze Śląskiem i GKSem Bełchatów, a z Lechią Gdańsk przegrała 1:2. Gołym okiem widać jak wielkim błędem była sprzedaż Kamila Grosickiego. Natomiast Korona Kielce przegrała 1:3 z Widzewem Łódź i zremisowała 3:3 z Polonią Bytom.

Jedynym trenerem, który nie ma żadnych powodów do narzekania, jest chyba Robert Maaskant. Jego Wisła wygrała 3:1 z Ruchem oraz 2:0 z Widzewem i jest jedyną drużyną, która zdobyła wiosną komplet punktów. Z dobrze wkomponowanymi obcokrajowcami i wyrastającym na lidera Patrykiem Małeckim, ma szansę zdeklasować rywali.

Całkiem nieźle radzą sobie Lechia Gdańsk i Górnik Zabrze (imponujące 5:1 z Zagłębiem) w efekcie czego, to właśnie te dwa kluby zajmują pozycje tuż za podium. Ale teoretyczne szanse na zajęcie miejsca na podium, ma jeszcze większość drużyn. I jeśli nadal będą grały tak w kratkę, to może się okazać, że na ostateczne rozstrzygnięcia będziemy musieli poczekać aż do ostatniej kolejki.

23:22, pie3k88 , piłka nożna
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7

kontakt:
pie3k88@o2.pl